Tak się składa, że mam szczęście sporo podróżować pracując w różnych miejscach świata - raczej tych mniej popularnych turystycznie jak Palestyna, Afganistan, Timor Wschodni, Azerbejdżan, Iran czy Kosowo. Tak więc tutaj są moje subiektywne obserwacje i opowieści.
Kategorie: Wszystkie | Dziennik | Gruzja | Iran | Swiat | Tanzania
RSS
niedziela, 08 listopada 2009
Nie samym posilkiem wyprawa stoi cz. 1

Niecały miesiąc temu zacząłem pracować w Azji środkowej a dokładnie w Kazachstanie. Moja nowa praca wymaga częstych wyjazdów, głównie do krajów tego subregionu. I nic w tym dziwnego, ze dostałem polecenie wyjazdu służbowego czyli tzw business trip lub komandirovki do Uzbekistanu. 

 Dostałem do ręki bilet elektroniczny i dokument potwierdzający otrzymanie wizy na lotnisku w Taszkiencie. Wyruszylem na lotnisko gdzie dowiedziałem się, ze lece liniami uzbeckimi czyil tzw. Uzbekistan Airlines. O jakosci lini lotniczych powiem tylko, ze bardzo poważnie się zastanawiałem czy na prawdę muszę wylaczyz swój telefon komorkowy, gdyż nie sadze ze na pokładzie były na tyle nowoczesne urządzenia nawigacyjne żeby współczesny telefon mógł je zaklocic. No chyba ze telefonem poslyzylibysmy się jak młotkiem. Inna sprawa za obsługa nawet w komunikacie przy starcie nie mówiła nic o wylaczaniu telefonów. Przypuszczalnie marzeniem obslugi jest po prostu latać takimi samolotami gdzie będzie wymagane oglaszanie komunikatu o koniecznosci wylaczenia telefnow komorkowych.   

Wiecej juz nie bede sie rozpisywal o stanie floty linii uzbeckich, gdy nie chce nawet w myślach powracac do tego traumatycznego przeżycia. Skoncentruje się na posiłku glownym podawanym na pokładzie samolotu tych linni. 

A wiec dostałem tacke plastikową z zestawem jak na zdjęciu poniżej. W sklad posiłku wchodziło:

- bułka zwykła sucha 

- ser topiony w małym plastikowym pojemniczk

- dzemik również w małym pojemniczku

- deserek w postaci kawałka raczej suchego ale za to z jednym rodzynkiem ciastka

i

- kawalek kebasy :) o długości około 12 cm... wiec czym chata bogata 


 Nie muszę chyba tez opisywać ze w ciagu kilku minut cały samolot a potem również i wszyscy pasażerowie pachneli ta własnie kiełbasa. I to pomimo tego ze bardzo szybko została zjedzona z apetytem przez pasażerów. 

Nie samym posilkiem wyprawa stoi cz. 2

Potem już zostały tylko już nie tak ciekawe orzeszki solone produkcji krajowej (uzbeckiej ma sie rozumiec) - trochę zasłone i przypalone ale pewnie zrobione według lokalnych tradycji wiec sie nie czepiam. 

Na koniec stewardesa przeszła pomiędzy siedzeniami pytając się pasazerow kto z nich chce kawę a kto cherbate. Ci co chcieli cherbate dostali pusty plastikowy kubek a ci co kawę nie dostali nic. Kubki do końca lotu pozostały puste ale przynajmniej był wybor. W pewnym momencie jeden z pasażerów zapytał gdzie ta cherbata? Na co stewardesa odpowiedziała: schias u nas tolka shto zakipial chaj - czyli chwileczke u nas dopiero co cherbtata zakipiala. Może to tylko samowar dłużej niż zwykle „kipial” ta cherbate. 

Samolot zaczął lądować. Jak tylko osiagnelismy pułap zasięgu sieci komorkowych wszyscy zaczęli rozmawiać przez komórki. No ale przecież nikt nie mówił ze nie można. Jak juz samolot w doslownym tego slowa znaczeniu uderzył w płytę lotniska wszyszcy pasażerowie wstali i zaczęli się ubierac nie baczac na drobny fakt, ze jeszcze kolowalismy ze spora predkoscia. Potem samolot się zatrzymał. Pilot oświadczył drvier otkrytij, pasazerom dasvidania. I jestem w Taszkiencie. 

Szczęśliwie dolecialem i ... Za dwa dni mam lecieć tymi liniami z powrotem. Tak sobie myśle ze może miałem ten kubek ma cherbate wziąć ze sobą bo może w jedna stronę dają kubki w drodze powrotnej cherbate a ja po prostu nie zrozumiałem systemu.

Na lotnisku przed kontrola paszportowa przywitaly nasz dwie panie pielegniarki w bialych fartuchach i mierzyly nam temperaturę przykladajac jakieś urządzenie do ucha. W końcu swinska grupa ponoc jeszcze szalej.

Zapomnialbym powiedzieć, ze jak to mam w zwyczju na przelot zamowilem posilek wegetarianski i dostałem potwierdzenie, ze takowy dostanę. Ale bałem się dopraszac o niego na pokladzie.  

 Ale jedno trzeba powiedzieć bardzo uczciwie. Była bardzo miła obsluga. Nasz LOT musiałby się długo uczyć tej grzecznosci. Pewnie dzięki tej grzecznosci lot ten wspominam z uśmiechem.


piątek, 19 września 2008
Obóz dla uchodźców w Gruzji - zima idzie
I Jeszcze troche zdjec z obozu, ktory mial byc tylko na "chwile" a teraz juz sie planuje jak ocieplic namioty, zeby uchodzcy przetrwali w nich zime....

 












 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 25